środa, 16 października 2013

Jak zdobyłam ciasto jagodowe



Dziś opowiem Wam, o tym jak zdobyłam ciasto jagodowe – nie w dosłownym sensie całego gotowego ciasta, ale tak naprawdę składników na ciasto. Można powiedzieć, że zdobyłam zasadniczo wiele ciast lub innych pyszności, które można ze składników ciasto-twórczych przygotować. Dzięki pewnej Ewie znalazłam się w lokalnej, internetowej grupie, organizującej wymiany lub oddawanie zbędnych rzeczy  między uczestnikami. Świetna idea – totalny recykling!! Z niepotrzebnych sobie produktów zyskujesz zadowolenie innego człowieka i produkty, które użyjesz w praktyczny sposób. W ten sposób spotkałam się przelotnie z wieloma osobami, które obdarowałam nie używanymi/zapomnianymi przeze mnie przedmiotami i ubraniami w zamian przyjmując składniki na zaplanowane ciasto. Założyłam sobie, że dzięki wymianom chcę zdobyć ciasto jagodowe – czemu nie?!I w taki sposób udało mi się uzyskać wiele więcej niż składniki na ciasto. Zdobyłam świeże, prosto z ogrodu orzechy i śliwki, zdobyłam żurawinę, grzyby zasuszone prze-pachnące, jaja od kurki, dobrą energię i radość z dzielenia się.

Fajnie? Dla mnie tak – miałam przy tym niesamowicie wielką frajdę!!Ciasto jagodowe wyszło pyszne – i zniknęło w mgnieniu oka (nawet zdjęcia nie zrobiłam), ale składniki zostały więc będzie i drugie – może śliwkowe??












                 Wielu zdobyczy środowych życzę!! 



wtorek, 15 października 2013

1 maleńki sukces 1000 wyświetleń

Ale radość mam w sercu 1000 wyświetleń dziś nastało - cieszę się, bo blog bez widzów nie byłby szczęśliwy.Dziękuję za każde zerknięcie.




:)

ps.teraz już nawet więcej niż 1000!


niedziela, 13 października 2013

Zza mgły wygląda poniedziałek

Kawa wypita, rogal pyszny już w brzuszku.A poniedziałek nieśmiało, powoli, bardzo mozolnie wygląda zza olbrzymiej, białej, wszechobecnej mgły. Brrr..Czy u Was też dziś tak szaro o poranku?




                     Pysznego śniadania!!


Białe,papierowe lampiony

Dzisiejsza sobota była bardzo przyjemna - żółte i pomarańczowo-czerwone barwy napromieniowały mnie odpowiednio od środka. Zawsze lubiłam jesień - chyba nie przez przypadek mam w październiku urodziny!
Spacery, obiadek rodzinny i szczypta pracy.W gąszczu dnia była też chwila na przygotowanie papierowych lampionów - wczoraj porządkowałam spiżarkę (czytaj moja szafka w kuchni przeznaczona na przetwory hand made) i kilka słoików luzem bez zakrętek pozostało..Hmm...zaraz, zaraz jak je włożę do papierowych torebek śniadaniowych będą świetnymi lampionami - pomyślałam i pomysł zrealizowałam. Efekt? Możecie ocenić sami - powiem jedno - miło spędza się przy nich czas, a poświata, którą produkują jest o idealnej intensywności, taka mgiełka.
A już niebawem opowiem Wam jak zdobyłam ciasto jagodowe - totalna przygoda!










                  Spokojnego wieczoru życzę :)


        .....Każdy komentarz = moja wielka radość .....   

piątek, 11 października 2013

Koszykowa zdobycz

Zgodnie z obietnicą dziś opowiem jak w moim domu znalazła się zdobycz pod postacią średniej wielkości brązowego, wiklinowego koszyka - bardzo uniwersalnego z resztą. Uwielbiam ekologiczne podejście do życia i recykling w każdej postaci, dlatego koszyk nie jest moją pierwszą (ani tym bardziej ostatnią mam nadzieję:))zdobyczą.Inne zdobycze mojego królestwa przedstawię Wam przy okazji kolejnych wpisów.
A więc było tak ... wczoraj rano, jak czasami (bo nie zawsze mogę sobie pozwolić na poranny spacer na mini targ osiedlowy) udałam się na skromny straganik żeby zakupić coś pysznego i świeżego na śniadanie.Zakupiłam co mi trzeba było i cieszyłam wzrok jeszcze przez chwilę pięknymi barwami straganikowego bogactwa. Piękne jabłka, marchewki, selery i pojedyńcze bukieciki kwiatów - wszystko w ilości mini, co oznacza, że na przykład: jedna pani sprzedaje 10 sztuk gruszek, inna kobieta przyniosła na sprzedaż trzy bukieciki kwiatów, starszy mężczyzna w plasikowym pojemniku prezentuje zbiór marchewek i pietruszek.Każdy chyba kiedyś widział takie mini targi. Rozglądając się spokojnie zauważyłam.... źle traktowany, porzucony w kąt koszyk wiklinowy - co za marnotrawstwo?!Przecież ten kosz może być doskonałym domem dla ulubionych czasopism, można w nim przechować zimowe buty lub ciapy dla gości, będzie idealny dla poduszek w kuchni lub kocy w salonie i wiele innych.Nie mogłam tak tego zostawić, więc zapytałam prawdopodobnej właścicielki "Proszę Pani czy ten koszyk też na sprzedaż?". Pani popatrzyła na mnie z uśmiechem i stwierdziła, że już od tygodnia planowała koszyk wyrzucić bo tylko jej "wadzi", dlatego jeśli mam ochotę mogę go poprostu zabrać, co sprawi jej radość. Ucieszyłam się - uratowałam kosz od zagłady!U mnie będzie szczęśliwy:)W ramach wdzięczności zakupiłam od Pani kilogram jabłek, które stały się uwieńczeniem mojej śniadaniowej wyprawy.I tak oto przedstawiam Wam Kosz - moją nową zdobycz.












       Koszyków bez liku wszystkim kochającym wiklinę życzę:)!



czwartek, 10 października 2013

Czas na zmiany ...


Dziś piękny, słoneczny, jesienny dzień - idealny czas na zmiany.Postanowiłam zmodernizować i zmienić charakter wchitea. Blog będzie teraz zapisem moich prywatnych, codziennych miłości i pasji ... czyli ... podzielę się z Wami czterema własnymi kątami, opowiem jak zdobywam rzeczy, które dla mnie mają duszę, pokaże co ugotowałam i uszyłam w wolnym czasie.Chcę przekazać trochę mojej wielkiej radości jaką daje mi życie w atmosferze i cieple małych 50 m2 zamieszkanych przeze mnie i mojego życiowego rycerza, energii jaką daje mi szycie na wymarzonej maszynie do szycia w kolorowe motyle i utrwalić pamiątkę po moich wielkich/małych znaleziskach i zdobyczach oraz podzielić się kolorem i zapachem moich poczynań kulinarnych.
Zmiany i zamiary wielkie - na samą myśl serce bije mi szybciej :)
Mam nadzieję, że polubicie mój świat.
Oto moje dzisiejsze śniadanie - a jutro opowiem jak dziś rano - zdobyłam ten piękny kosz wiklinowy,w którym jest moje śniadanko dziś!!






              
                    
                   Smacznego ,ciepłego dnia !!


poniedziałek, 23 września 2013

                        PIŻAMKI ..... 

Nadchodzi jesień .. tak, tak.Złota, polska mam nadzieję piękna! Ale też chłodniejsze dni, niższa temperatura.Tak przynajmniej sobie tłumaczę moje ostatnie zauroczenie i zaciekawienie piżamami. Będąc na zakupach zamiast skupić się i oglądać to co skłoniło mnie do wizyty w galerii handlowej czyli bluzki do codziennego użytku moją uwagę i myśli ciągle przykuwały ciepłe piżamki, szlafroki, wełniane skarpetki. Czyż to podświadoma chęć przygotowania się do zimy czy może leniuszek/ciepluszek chętny do powygrzewania się z kubkiem ciepłego mleka w ręku się odezwał??Bądź co bądź ciepła wełna, delikatna krateczka, kremy,beże i szarości w duszy mi grają.Dlatego wrzucam kilka inspiracji, dwie jeszcze na teraz - jedna cieplejsza, kreatywna.Lubicie piżamy?